Witajcie w wspaniałym świecie przyszłości, gdzie latające samochody to wciąż mrzonka, ale za to każdy 12-latek z dostępem do karty kredytowej rodziców może wygenerować fotorealistyczne zdjęcie aresztowania papieża albo… cóż, rozebrać twoją sąsiadkę cyfrowo, zanim zdążysz powiedzieć „etyka w AI”.
Tak, drodzy Państwo, mózgów nie znaleziono (zgodnie z nazwą domeny), a winowajcą numer jeden w tym tygodniu jest Grok – dziecko Elona Muska, które miało być „zabawnym” i „buntowniczym” AI, a stało się cyfrowym odpowiednikiem pijanego wujka na weselu, który właśnie dostał megafon.
Wolność słowa czy wolna amerykanka?
Pamiętacie, jak Elon przejmował Twittera (teraz X, bo jedna litera jest tańsza w druku) w imię „absolutnej wolności słowa”? Wszyscy myśleliśmy, że skończy się na przywróceniu kilku zbanowanych kont i większej ilości spamu o kryptowalutach. O, jakże byliśmy naiwni.
Grok w swojej najnowszej odsłonie (dzięki integracji z modelem Flux) to nie jest po prostu generator obrazków. To narzędzie, z którego zdjęto hamulce bezpieczeństwa, a kierownicę oddano internetowym trollom. Inne korporacje, jak OpenAI czy Google, trzęsą się ze strachu przed PR-ową katastrofą, wprowadzając filtry, które nie pozwalają wygenerować nawet „zbyt agresywnego ogórka”. Tymczasem Grok mówi: „Chcesz Myszkę Miki palącą crack w Białym Domu? Potrzymaj mi piwo.”

Deepfake dla każdego, czyli raj dla degeneratów
Przejdźmy do mięsa, a raczej do tego, co z tym mięsem robi Grok. Internet zalała fala obrazów, które nie powinny istnieć. I nie mówię tu o zabawnych memach. Mówię o tym, że bariery, które miały chronić nas przed deepfake’ami pornograficznymi, w Groku praktycznie nie istnieją.
Wystarczy odpowiednio sformułowany prompt, a AI, które „rozumie wszechświat”, zamienia się w narzędzie dla każdego domorosłego przestępcy seksualnego. To, co dzieje się teraz na X, to nie jest „błąd systemu”. To ficzer.
Wyobraź sobie technologię, która potrafi stworzyć fotorealistyczny obraz dowolnej osoby w dowolnej sytuacji. Brzmi jak rewolucja w kinie? Może. Ale w rękach przeciętnego użytkownika Twittera, który nienawidzi kobiet/polityków/mniejszości (niepotrzebne skreślić), staje się bronią.
Mamy więc sytuację, gdzie:
- Pedofile zacierają ręce, bo filtry anty-CSAM (Content Sexual Abuse Material) są dziurawe jak ser szwajcarski.
- Stalkerzy mogą generować kompromitujące materiały swoich ofiar w kilka sekund.
- Trolle polityczne tworzą zdjęcia polityków w mundurach SS szybciej, niż ci zdążą wydać oświadczenie.
I to wszystko za jedyne parę dolców miesięcznie w abonamencie Premium. Demokratyzacja patologii w pełnej krasie.
Prawda? A kogo to obchodzi?
Żyjemy w epoce post-prawdy, ale Grok postanowił zrobić z niej epokę „post-rozumu”. Generowanie fake newsów weszło na poziom, o którym Goebbels mógłby tylko pomarzyć.
Zdjęcia Donalda Trumpa aresztowanego przez policję? Było. Papież w kurtce Balenciaga? Stare. Teraz Grok pozwala na generowanie scen z wojen, które się nie toczą, katastrof, które nie miały miejsca i przestępstw, których nikt nie popełnił. A algorytm X, zamiast to oznaczać jako fałsz, promuje to, bo „generuje zaangażowanie”.

Kiedyś musieliśmy weryfikować źródła. Teraz musimy liczyć palce u rąk na zdjęciach, żeby sprawdzić, czy to nie AI (choć Flux robi już dobre dłonie, więc jesteśmy zgubieni).
Zalew fałszywych informacji sprawia, że w końcu przestaniemy wierzyć w cokolwiek. Zobaczymy prawdziwe nagranie zbrodni wojennej i powiemy: „Eee, to pewnie Grok”. I w ten sposób, moi drodzy, technologia, która miała nas rozwijać, cofa nas do mentalnego średniowiecza, gdzie o prawdzie decydował ten, kto głośniej krzyczał na rynku.
„Ale to tylko zabawa!”
Obrońcy Muska (tzw. Muskowi Świadkowie Jehowy) krzyczą: „To tylko narzędzie! Ludzie zabijają ludzi, a nie pistolety!”. Jasne. Tylko że Elon właśnie rozdaje te pistolety w przedszkolu, zdejmuje blokady i mówi: „Bawcie się dobrze, dzieciaki”.
Grok nie ma moralności, bo jest kodem. Ale ludzie, którzy go wypuścili w takiej formie, powinni mieć choć resztki instynktu samozachowawczego. Zamiast tego mamy platformę, która monetyzuje chaos.
Czy to AI jest inteligentne? Nie. Jest po prostu bezczelne. Uczy się na naszych tweetach, naszym hejcie i naszych najgorszych instynktach. Grok to lustro, w którym przegląda się ludzkość, i uwierzcie mi – ten widok jest tak brzydki, że żadne filtry na Instagramie tego nie naprawią.

Podsumowanie: 404 Moralność Not Found
Co nas czeka dalej? Pozwy sądowe, płacz ofiar deepfake’ów i jeszcze więcej dezinformacji przed nadchodzącymi wyborami na całym świecie. A Elon? Elon będzie pisał „X D” na swoim profilu i liczył zyski z subskrypcji.
Jeśli korzystasz z Groka do generowania śmiesznych obrazków psa w kosmosie – super. Ale pamiętaj, że to samo narzędzie w rękach obok służy właśnie do niszczenia czyjegoś życia.
Technologia jest neutralna? Bzdura. Technologia jest taka, jak jej twórcy. A w przypadku Groka widać wyraźnie: priorytetem nie jest bezpieczeństwo, prawda czy postęp. Priorytetem jest „lols”, chaos i dolary.
Mózgu nie znaleziono. I chyba długo nie znajdziemy.
Zobacz również: iWigilia Pro Max 2025: Jak AI zoptymalizuje Twoje trawienie i zablokuje Wujka Foliarza (Subskrypcja wymagana)
Odwiedź nas na Facebooku!






Jeden komentarz